W gościach w Stowarzyszeniu Klubu Seniora Dziarskie Bractwo w Jarach

Jary swietlica dzisiajJary to niewielka miejscowość w gminie Oborniki Śląskie. Cicha, spokojna i… niezwykle urokliwa. Położona pośród lasów wydaje się być enklawą, miejscem pod słońcem, w którym warto jest przeżyć nie tylko jesień swojego życia, ale i całe życie. Fundacja Ludzie Jesieni została zaproszona 17 października 2015 roku na wieczorek integracyjny, choć bardziej należałoby powiedzieć – wieczór wspomnień. Już od godziny 12.00 świetlica w Jarach zaczęła tętnić życiem. Warsztaty prac w drewnie przyciągnęły może nie rzesze zainteresowanych, ale sporo osób zdecydowało się spróbować swoich sił w tym popularnym materiale. Pod kierunkiem rzeźbiarza Stanisława Pultowicza mieszkańcy i wszyscy chętni mieli okazję uczestniczyć w przygodzie z dłutem.

Jary spotkanie przygotowaniaA o godzinie 17.00 rozpoczęła się impreza integracyjna, zorganizowana przez prezeskę Stowarzyszenia Klubu Seniora Dziarskie Bractwo, Panią Beatę Działak. Symboliczny storczyk od mieszkańców, w ich imieniu wręczony przez Panią Bożenę Magnowską miał dla Pani Beaty szczególny wymiar. Sympatii wszystkich przybyłych. Ten miły gest zebrani powitali gromkimi brawami. Ale…. pojawił się problem. Do sali przybywało coraz więcej i więcej ludzi. Okazało się, że choć nie brakuje krzeseł i dostawianych ciągle stołów, to jednak serwety do ich pokrycia zaczęły się kończyć.

Jary kwiaty dla prezeski– Chciałabym mieć takie problemy – mówiła pani Beata. W tym samym czasie rozpoczął się pokaz slajdów. Z Jar oczywiście. Kilkadziesiąt zdjęć przeniesionych na ekran wywołało w uczestnikach spotkania, seniorach tej miejscowości, gorące reakcje. Goście rozpoznawali się na liczących po kilkadziesiąt, kilkanaście lat fotografiach. Czasami jednak typy nie były trafne, budząc wesołość wśród zgromadzonych. Bo jak poznać się na zdjęciu, gdy ma się na nim kilka lat i waży… kilkanaście kilo?

Jary nostalgia pokazu dawnych zdjecW nastrojowej Jarskiej świetlicy, przy donoszonych przez mieszkańców domowych smakołykach czas mijał szybko. Zbyt szybko. Pani Beata Działak rozmawiała z każdym z gości – a było ich tylu, co na małym weselu. Kawa, herbata, sałatki według indywidualnych przepisów pań okolicznych domów, uczyniły sympatyczną atmosferę. Którą potęgował trzaskający w kominku ogień. Taka mała magia. Ludzi z Jar. I Ludzi Jesieni. Na zdjęciu poniżej archiwalny obraz Jarskiej świetlicy sprzed wojny.Jary swietlica miedzywojnieTekst i foto Jerzy Piotrowicz