Jak przygotować się do Jesieni Życia?

OczyNadchodzi błyskawicznie. Właściwie nie ma ostrzeżeń. Nie ma kalendarza i daty, po której już wiadomo że jest. Bo chodzi mi o jesień życia. Ktoś kiedyś powiedział, że to najpiękniejsza pora. Ale jak ją zauważyć? Patrząc w lustro? Niezbyt mądry pomysł, szczególnie w odniesieniu do kobiet. Sięgając w głąb umysłu? Też nie – w pewnym czasie Twój kalendarz zatrzymuje się na wieku 20-30 lat, a potem… biegnie do tyłu. Mimo biologicznej pięćdziesiątki, sześćdziesiątki i później, w głowie ciągle matura i psikusy. Niektórych nie wypada robić, niektóre są już akceptowalne. A o innych – cóż, pamięć nie ta. Jak przygotować siebie i otoczenie do dnia, kiedy nieuchronnie jesień okryje nas płaszczem opadających liści, kolorami żółci i czerwieni, kiedy temperatury powietrza zaczną spadać a nam będzie coraz zimniej? Dwie rady:

Rada pierwsza. O jesieni życia musisz myśleć już w czasie wiosny. Myśleć? Nie, to za mało. Musisz się przygotowywać, wykorzystując kilka prostych prawd.

A – wkraczając w życie zawodowe masz sporo siły i entuzjazmu. Doba ma tylko 24 godziny, pobyt w barze do drugiej nad ranem i praca od siódmej to nic dziwnego. Korzystaj z tego, ale nie do imprezowania, a po to by zbierać fundusze na przyszłość. Od samego początku zawodowego życia odkładaj systematycznie na emeryturę na jakimś rozsądnym koncie lub – ale uważaj – na funduszu. Nawet sto czy dwieście złotych co miesiąc za lat 40 zaowocuje konkretną kasą.

B – mimo że nic Ci nie dolega, dbaj o siebie. Nie musisz biegać do lekarza z każdym przeziębieniem. Ale nie lekceważ żadnego przewlekłego sygnału od Twojego organizmu i przebadaj się.

C – żyj zdrowo. Na razie kalorie jakimi się obdarowujesz są przerabiane przez Ciebie bez większych problemów i nie odkładają się ani na mięśniu piwnym, ani na udach czy biodrach. Ten stan nie będzie trwał wiecznie.

D – szykuj się do dni, kiedy przebiegnięcie 500 metrów będzie wyzwaniem, a przejście 3, 4 kilometrów zajmie ci godzinę albo i dłużej. Po prostu ruszaj się, jak najwięcej – ruch to najlepszy antybiotyk.

E – obdarowuj wszystkich wokół uśmiechem i pogodą ducha. Endorfiny w organizmie zastąpią ci potrzebę syntetycznego uszczęśliwiacza – jak poniższe F

F – unikaj palenia papierosów i nadmiaru alkoholu. „Fajki” najlepiej odstaw w ogóle, a bar „stosuj” od czasu do czasu, na przykład w postaci lampki, dwóch nawet czerwonego wytrawnego wina do kolacji. Ale… nie dramatyzuj, jak kilka razy w roku dopadnie Cię kac. Bywa.

Rada druga. O jesieni życia musisz tym bardziej myśleć latem. To ostatni gwizdek na przygotowanie się do trudniejszych czasów. Powinieneś być już ustabilizowany (ustabilizowana), z partnerką (partnerem) i mieszkaniem. Z kontem, na którym uzbierała się jakaś sumka, nawet jeśli trzeba spłacać kredyty. Z dodatkowym kontem, które masz jeszcze sprzed ślubu (patrz rada pierwsza). Z wydawaniem pieniędzy zaczynaj postępować z rozwagą. Szaleństwa w postaci miesiąca na Karaibach zastąp dwoma tygodniami w Bieszczadach, a nowy samochód – jeśli już musisz go kupić, wybierz dobrej marki, ale tani i ekonomiczny. W końcu 170 KM a 90 KM może dać Ci sporo zysku, nie tylko w zaoszczędzonej kasie. Zacznij żyć z excelem w kompie. Prowadź wydatki i przychody – nie po to, by dziadować, ale by wiedzieć, na co cię stać.

A – kasę gromadź z partnerem/partnerką w myśl zasady – życie to los. Dzisiaj jest ok, jutro może być klapa.

B – pewnie pojawią się kłopoty ze zdrowiem. Nie lekceważ ich. To ten czas, gdy jakiś nietypowy objaw trwający dłużej niż kilka dni może okazać się groźną chorobą. Nie wahaj się i idź do lekarza.

C – zbliżając się do pięćdziesiątki sprawdź dokładnie serce i układ krążenia. Zrób sobie lipidogram i echo serca. Jeśli Twoje BMI choć o punkt odbiega od typowego dla Twego wzrostu i wagi, to znaczy że coś jest nie tak. Nie pozwól sobie na kilogram nawet nadwagi, nie mówiąc o otyłości. Mierz codziennie ciśnienie – jeśli zaczyna przekraczać 140/90 – koniecznie sprawdź co jest tego przyczyną. Zapomnij o tłuszczach i fast-foodach.

D – Nie wierz powszechnym gadkom, że wiek po pięćdziesiątce to właściwie nadwaga lub więcej „z urzędu”. Bo taka przemiana materii. Ten typ tak ma. Kilogramów łatwo się pozbyć dietą MŻP. Nie „mniej żryj po prostu”, a „mądrzej żryj po prostu”.

E – od tego czasu przynajmniej raz w roku idź do lekarza i proś o kompletne badania, włącznie z wysiłkowym EKG. Nie daj się wpuścić w statyczne EKG – nie wykaże nic, poza ewentualnie kiedyś przebytym zawałem czy aktualną czynnością serca. Nie zapominaj o kolonoskopii – na początek raz na 3 lata, po 60-tce co roku.

F – nie bierz pożyczek w żadnych parabankach ani tak zwanych chwilówek w jakichkolwiek „wypożyczalniach”, nie wpuszczaj do domu oferujących okazje, nie ufaj ofertom telefonicznym.

G – nie udzielaj nikomu, ale to nikomu prócz najbliższej rodziny żadnego wsparcia finansowego. Jeśli już wspomagasz rodzinę, żądaj umowy pożyczki, nawet takiej odręcznej w myśl zasady „o wychodzeniu najlepiej na zdjęciu”. Tym bardziej nie zgadzaj się na żyrowanie pożyczek.. Nikomu!

H – umiej odmówić jeśli ktoś prosi cię o coś niewygodnego dla Ciebie. Bądź asertywny.

I – jeśli jeszcze do tej pory nie radzisz sobie z internetem, bankowością elektroniczną i komputerem – to ostatni gwizdek by siąść do nauki. I nie ma żartów – NATYCHMIAST!

J – prowadź aktywny tryb życia. Ruch i jeszcze raz ruch. Nie masz motywacji? Może mały piesek, a na wsi lub blisko terenów zielonych duży?

Jesień życia nadchodzi cicho i bez żadnych ostrzeżeń. I jest chyba najpiękniejszą porą roku, o ile będziemy na nią gotowi. Może zabrzmi to jak truizm, ale to od nas zależy jak ją spędzimy. Jak sobie przygotujemy „bazę” na czas emerytury, wnuków i potem prawnuków. Dla jednych będzie to spokojne życie w pobliżu bliskich, widywanych w razie potrzeby. Dla drugich – dzielenie wspólnego domu z synem i synową, córką i zięciem, uczestniczenie w każdej chwili razem. I wreszcie spędzanie czasu samotnie, w ciszy, z dala od „zgiełku” czasami uciążliwej rodziny. Pielęgnowanie własnych zainteresowań, podróże, spotkania z rówieśnikami. Ciągła nauka tego, na co jeszcze nie tak dawno nie było czasu. Może wraz z Fundacją Ludzie Jesieni? Życzymy Wam podjęcia właściwego i najlepszego dla siebie wyboru. Tak, by jesień nie kojarzyła się z deszczem i ze słotą, a z ciepłem wieczory przy kominku i rześkością poranka.

Urszula Kielar i Jerzy Piotrowicz