Drogi czytelniku! Chcesz zaoszczędzić? Przeczytaj nasze porady i…

Typowe mieszkanie czy dom jest określane mianem gospodarstwa domowego. To w pewnym sensie uproszczenie, bo w jednym domu mogą żyć rodziny wielopokoleniowe. Ale pisząc ten artykuł mam na myśli „jednostkę mieszkalną” z tak zwanym olicznikowaniem: woda, ogrzewanie, gaz, prąd. O ile nad czynnikami stałymi  typu podatek gruntowy, czynsz, opłaty wspólnotowe z reguły nie panujemy i przyjmujemy je takimi jakie są, o tyle pod naszą kontrolą są tak zwane liczniki: woda, ogrzewanie, prąd. I na tym ostatnim chcę się skupić.

Niniejszy artykuł powstał z chęci niesienia pomocy Czytelnikom Fundacji Ludzie Jesieni. Więc idźmy dalej. To co otrzymujemy na fakturze od naszego dostawcy prądu składa się z kilku czynników. Nie uwierzycie mi Państwo, ale sama cena energii to tylko około 30% wartości tak zwanej kilowatogodziny (kWh). Pozostałe składniki to opłata przesyłowa, oraz inne, różnie w zależności od dostawcy nazywane składniki. Gdybyśmy liczyli tyko zużyty prąd, to nasze rachunki zamiast na przykład wynosić 160 zł. kończyłyby się na złotych… nieco ponad 50… Piękne, nieprawdaż?

Nasz dostawca prądu może manewrować stawkami za energię dostarczaną do określonego gospodarstwa domowego. Ale… Ale czy to mu się opłaca? Załóżmy, że przeciętny Kowalski z rodziną zużywa miesięcznie około 210 kWh. W cenach czystej energii, bez stawek przesyłowych i innych daje to (przyjąłem 0,19 zł/kWh) około  40 zł. Jeśli Dostawca zaproponuje nam zmniejszenie ceny – i tak się najczęściej dzieje – o 1 lub 2 grosze na kWh – to dla odbiorcy końcowego zmieni się niewiele. Bo propozycja dotyczy zmiany wyłącznie tej niewielkiej części rachunku.  I tak, po dodaniu tego co jest określane gwiazdką lub drobnym druczkiem, nasza płatność wzrasta do około 0,65 gr/kWh i wynosi już nie 40 zł. miesięcznie a 135 zł. Ma ktoś pytania?

Cena którą płacimy do ZE (Zakładu Energetycznego) jest to cena wyliczona za 1 kilowatogodzinę (kWh) wraz ze wszystkimi opłatami towarzyszącymi. Czyli opłatami stałymi: za przesył i tak dalej. Oscyluje ona w zależności od dostawcy w granicach około 0,65 zł/kWh – i taką stawką dla średniego zużycia na gospodarstwo domowe 210 kWh/miesiąc dalej będę się posługiwał.

Czy warto więc oszczędzać? Pytanie jest retoryczne. Odpowiem na nie w skrócie. Podam – bo tyle mi wolno – oszczędności w moim domu. Jeszcze 2 lata temu wraz z żoną płaciliśmy za prąd 246 zł miesięcznie. Dom wolnostojący, dobrej klasy energetycznej, z rekuperatorem, oświetleniem zewnętrznym sporej działki. Ogrzewanie gazowe i kominkowe. Do ciepłej wody latem solary. Dom ma małą powierzchnię jeśli chodzi o wewnętrzne oświetlenie. Używamy codziennie: 1 telewizor, 2 komputery i inne wynalazki typu czajnik elektryczny, piekarnik, czy dekoder satelitarny. Ile płacimy dzisiaj? Zdziwicie się Państwo – nieco ponad 140 zł miesięcznie, ale ciągle ta opłata maleje.

Roczny zysk? Proste – ponad 1200 zł. Nakłady inwestycyjne? Zwróciły się po niecałym roku. Jak to osiągnęliśmy? Pieniędzmi inwestowanymi w zmiany w urządzeniach i w ich sterowaniu. Czy ucierpiał nasz komfort użytkowania? Nie – oczywiście że nie.

Gdzie więc jest gwiazdka i drobny druczek? Nie ma. Trzeba zacząć od dokładnego audytu urządzeń używanych w Twoim domu. Czyli od spisania tego, co pracuje na prąd, ile zużywa mocy i w jaki czasie pracuje. To dość żmudna, ale też JEDNORAZOWA operacja. Umieszczenie pozyskanych z audytu danych w programie symulacyjnym OD RAZU pokazuje, jak istotne jest bieżące zużycie mocy. Od czasu jak to robię, nie zdarzyło mi się jeszcze, by wyliczenie symulacji rozminęło się z rachunkami z ZE.

Co dalej? Symulacja wskazuje też na nakłady, jakie należy ponieść, by niebawem nasze rachunki zaczęły maleć. Nie nastąpi to natychmiast – ZE korzystają najczęściej z półrocznego okresu rozliczeniowego. Ale – jeśli zaczniesz oszczędności na początku tego okresu, to później będziesz miał nadpłatę. Więc kasa nie ucieknie.

W planie oszczędzania ważna jest dyscyplina i systematyka. Nie możemy nikomu obiecać – i nie obiecujemy – złotego środka który natychmiast zmniejszy rachunki za prąd o połowę. Rozpoczęcie oszczędzania to najpierw inwestycje we wskazane przez audytującego czynniki. Opisane i przewidziane z dużą dokładnością. Jak na przykład: wymiana części oświetlenia, założenie wyłączników czasowych, wyłączników zmierzchowych, zmiana ustawień urządzeń RTV. Dalej – postępowanie z użytkowaniem urządzeń RTV. Przykład: chcesz się napić herbaty. Sam. Wlewasz do czajnika elektrycznego połowę jego objętości i… za 10 minut masz wodę. Ale jeśli do PUSTEGO czajnika wlejesz zawartość szklanki, to zamiast za 10 minut wlejesz ją po… 2 minutach.

Dom czy mieszkanie mimo swojej prostoty kryją spore możliwości oszczędzania. Nie tylko na prądzie, ale także na gazie i innych mediach. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, napisz do mnie: j.piotrowicz@flje.pl. Poradzę nieodpłatnie.

A teraz UWAGA: – spośród osób, które napiszą do mnie maila rozlosuje dwa NIEODPŁATNE pełne audyty zużycia energii elektrycznej u Państwa w domu. Czyli – przyjadę pod wskazany adres (odległość 50 km od Obornik Śląskich za zwrotem kosztów dojazdu – liczę tylko benzynę w ilości 7 l/100km), wykonam pełny audyt i doradztwo, pokażę Państwu jak i ile można zaoszczędzić wyłącznie na prądzie. W zamian zastrzegam sobie MOŻLIWOŚĆ anonimowego wykorzystania Państwa historii do celów dalszego marketingu.

 

Jerzy Piotrowicz

W sumie nie ma się czym chwalić. Jestem. Po prostu jestem, podobnie jak inni pasjonaci Fundacji Ludzie Jesieni.

Zobacz więcej wpisów tego autora